sobota.10.09

listopad 4, 2009 · 2 komentarzy

Zyje, zyje juz 29 lat. Na moich oczach i twarzy juz powoli a moze bardziej niz powoli to widac. Czesto przypominam sobie siebie z podstawowki – tego chlopaka ktory na zdjeciach klasowych wychodzil troche smutno – niby bez powodu, po prostu wzrok zawieszony gdzies “nigdzie”. Zostalo mi to do teraz

Jakis czas temu udzielalem mojemu kumplowi czegos w rodzaju spowiedzi – wywiadu. Kiedys wlasnie ow kumpel sugerowal mi abym napisal swoja biografie – jako, ze przezyl ze mna pare specyficznych klimatow. Tak nie tylko gwiazdy pilki noznej moga pisac biografie – moge to robic nawet”ja”. Chodzilo mu o to ze kazdy wlasnie w mniejszym lub wiekszym stopniu
powinien cos takigo napisac. Zostawic zapis. Bylismy na Camden Town nad
kanalem on wyjal dyktafon i zaczelismy. Zadawal mi pytania ktorych
wczesniej nie uzgadnialismy a ktore dotyczyly bardzo osobistych spraw:
dziecinstwa, dorastania, calej tej osobistej histori rozwoju – bycia. I
sie zaczelo. Wiedzialem, ze to moze bolec, byly momenty ze glos mi sie
lamal gdy myslalem o sobie samym. Nie o to chodzi ze uwazam sie za pepek
swiata, ale przez to doswiadczenie zaczelem wiedziec swoje zycie jak
przewijajacy sie na moich oczach film i mnie bohatera tego filmu
wplatanego w sceny, uczucia z ktorymi ten bochater musial sobie jakos
radzic – z czyms co zazwyczaj bylo calkowicie mu niepodlegle. I robilo
mi sie go zal po prostu jak robi sie zal i wpolczuje sie jakiejs postaci
gdy oglada sie film w kinie. Obserwujac to wszystko z boku ten caly
proces ktory doprowdazil go do miejsca w ktorym siedzimy na murku w
Londynie i nagrywamy to.
Te nagranie robil jeszcze z paroma innymi osobami. Mowil ze chce to
zostawic na starosc dla tych ludzi z ktorymi to nagrywal.. lub moze
kiedys powstanie z tego jakis papierowy material. Chcialbym tego teraz
posluchac.
Ale wlasciwie po cholere pisac o tym wszystkim, po co prowadzic bloga,
dzienniki itd Po cholere z tym wszystkim wychodzic. Mi osobiscie daje to
poczucie, ze zyje tzn poczucie tego ze istnieje i moje zanikanie przez
to, ze ktos to widzi nie jest takie bezsensowne i bezznaczenia.
Swiadomosc, ze ktos widzi moje losy daje poczucie jakby mniejszej
samotnosci – ze sie po prostu najzwyczajniej w swiecie przemija i wypala
i gdyby nie dawac swiadectwa tego procesu nikt by tego nawet nie
zauwazyl. Swiadomosc tego jest czasem nie do zniesienia.

Kategorie: Uncategorized